Życie po terapii alkoholizmu – jak pomóc sobie i trzeźwiejącemu alkoholikowi?

Powrót do listy


Wiele osób jest przekonanych, że po terapii alkoholizmu zakończy dotychczasową gehennę życiową. I, że od teraz może być już tylko lepiej. Niestety często życie z trzeźwiejącym alkoholikiem doświadcza ich jeszcze bardziej. Spotykają się bowiem z wybuchami agresji i to całkiem bez powodu. Muszą się także uczyć na nowo rozmawiać. Tak by nie drażnić i nie prowokować alkoholika, a przy tym dodatkowo wspierać w trudnych sytuacjach. Dodatkowo cały czas towarzyszy im strach. Że mimo odbycia terapii alkoholizmu alkoholizm powróci i to poczucie winy, że sami doprowadzili do takiej sytuacji.

Trudne jest to nie tylko dla kobiet – matek, żon, córek, które inaczej wyobrażały sobie powrót do normalnego życia. Z utęsknieniem czekały na pierwszy dzień bez alkoholu. Trudne to też jest dla mężów żon – alkoholiczek czy dla ojców, mających wciąż przed oczami straszliwy obraz staczających się w dół ich córek.

Jak więc sobie pomóc, by osoba uzależniona wytrwała w trzeźwości. A przede wszystkim by każdy dzień był jeszcze lepszy i piękniejszy?

Najważniejsza jest terapia dla osób współuzależnionych czyli dla najbliższej rodziny alkoholika. Takie terapie przeprowadza zarówno prywatny ośrodek terapii alkoholizmu, jak i poradnie dla alkoholików. Organizujące np. popularne spotkania al – anon. Tego rodzaju terapie dają nam szansę porozmawiać wraz z innymi osobami o swoich problemach, lękach czy poczuciu wstydu. Gdzie możemy wzmocnić swoją psychikę, stawać się mocniejszym i asertywnym na agresję. Przede wszystkim gdzie możemy uwierzyć, że potrafimy przezwyciężyć problemy.

Nie każda rozmowa przynosi ulgę – nasz partner potrzebuje wsparcia, potrzebuje wiedzieć, że jesteśmy obok i że go rozumiemy. Jednakże często rozmowy zamieniają się w pełne pretensji, wyrzutów i obwinień kłótnie. Negatywne emocje z kolei mogą prowadzić nie tylko do wykańczania psychicznego bliskich osób uzależnionych. Również powrotu do nałogu samego alkoholika.

Jeśli nie radzisz sobie z agresywnym językiem Twojego partnera wybierz się na kurs asertywności, gdzie nauczysz się jak stanowczo, ale łagodnie informować partnera, że jego słowa sprawiają Ci ból, nie prowokując go przy tym do dalszej agresji czy powrotu do nałogu.
Nie chowaj alkoholu przed nim, ale pamiętaj, by też nie prowokować sytuacji – na przyjęciach nie serwuj lodów z alkoholem, albo nie kupuj czekoladek z likierem. Każda pokusa może okazać się tą zgubną dla Twojego partnera.

Wyzbądź się wstydu i poczucia, że jesteście na językach sąsiadów czy znajomych – to tylko osłabia Twoją psychikę i nie pomaga wam w walce z nałogiem. Musisz nauczyć się traktować alkoholizm jako chorobę, na którą podobnie jak na gruźlicę, cukrzycę czy grypę nie masz żadnego wpływu. Jeśli Twój partner zobaczy, że się nie wstydzisz, że jesteś dumna z jego postępów i kroków, uwierzy również, że warto żyć w abstynencji, motywuje to też do kontynuowania terapii alkoholizmu.

Znajdź wspólne hobby, organizuj rodzinne wycieczki i wypady – im więcej wspólnych zajęć będziecie mieć, tym nie tylko partnerowi łatwiej będzie zapomnieć o nałogu, ale przede wszystkim zbliży Was ponownie do siebie po przebytej kuracji.
Zadbaj o siebie – zapisz się na jogę, idź do sauny czy kosmetyczki, pamiętaj w tym wszystkim jesteś też ważna, nie rezygnuj z normalnego życia, dzięki czemu Twojemu partnerowi też będzie łatwiej do niego powrócić.

Pamiętaj I etap terapii alkoholizmu jest dopiero pierwszym ważnym krokiem do lepszego życia. Kolejne musicie stawiać już razem, bo nie robienie niczego jest najgorszą decyzją, jaką możesz podjąć.

Alkoholizm wykańcza nie tylko pijącego, ale też osoby z nim żyjące i przebywające, dlatego oni również potrzebują wsparcia, a często także profesjonalnej terapii.

Dziękuję, nie piję – Jak radzić sobie z pokusami po terapii?

Alkoholikiem jest się przez całe życie. Tak przed jak i po terapii. Z tą jedynie różnicą, że można być alkoholikiem pijącym i niepijącym.
Alkoholizm jest chorobą przewlekłą, postępującą, bez terapii potencjalnie śmiertelną, terapia pomaga jedynie wrócić do życia w abstynencji, rozwiązywać problemy bez pomocy alkoholu i w naprawianiu relacji z najbliższymi. Alkoholik, by wytrwać w swoich postanowieniach i decyzjach musi być konsekwentny i odporny na pokusy, jakie czekają na niego w normalnym życiu już po leczeniu.
Uświadamiając sobie problem z alkoholem, musimy też uświadomić sobie, że już do końca życia będziemy kontrolować swój nałóg.
Na urodzinach przyjaciela, na weselu córki czy choćby podczas służbowego przyjęcia.

Najgorzej jednak, kiedy poczucie silnej woli i nasza wytrwałość usypiają naszą czujność. Wydaje nam się wtedy, że możemy wypić lampkę winę czy jedno piwo, bo kontrolujemy znakomicie sytuację i nie czujemy już ciągu do alkoholu.
Czy rzeczywiście? Na terapii alkoholizmu można dowiedzieć się jakie zmiany należy wprowadzić w życiu aby móc satysfakcjonująco prowadzić życie. Bez terapii jest to trudne, a nawet niemożliwe.

Ta jedna lampka wina może być jednak początkiem nawrotu choroby. Jeśli bowiem utwierdzimy się w przekonaniu, że po małej ilości alkoholu potrafimy powiedzieć STOP, to istnieje ryzyko, że z czasem zaczną znowu zacierać nam się granice.

W krótkim czasie możemy wrócić do starych nawyków i przyzwyczajeń. Może więc nie warto marnować tego, co z takim trudem budowaliśmy przez długie lata. Alkoholicy z dłuższym stażem trzeźwienia mówią: Nie wolno sięgnąć ci po pierwszy kieliszek.

Przyznanie się do problemu, terapia alkoholowa czy późniejsze życie w abstynencji to często najtrudniejsze decyzje, jakie przyszło podjąć alkoholikowi. Życie w trzeźwości pełne jest wybojów i pułapek. Zamiast więc kusić los i testować swoją silną wolę, lepiej wznieść toast lampką soku, albo na urodzinach powiedzieć stanowczo: dziękuję, nie piję. Bez tłumaczenia się.

Nawrót

Rozpoczynając swoją terapię uzależnień nie potrafiłem rozróżnić znaczenia pojęć abstynencja i trzeźwienie. Miały one dla mnie jednoznaczny wydźwięk. Dopiero podczas terapii uświadomiono mi, że abstynencja to stan, w którym powstrzymuję się od picia, a trzeźwienie to długotrwały proces, którego efektem ma być powstrzymanie rozwoju choroby alkoholowej i dalsze radzenie sobie w życiu bez udziału alkoholu.

Abstynencja, czyli tzw. walka z alkoholem przynosiła mi zgoła negatywne efekty. Utwierdzała mnie w przekonaniu, że mogę kontrolować picie i umniejszała znaczenie konsekwencji picia. Pozornie pozytywnym efektem mojej abstynencji była poprawa stanu zdrowia. Po trzech, sześciu, a nawet dziewięciu miesiącach odstawienia, poprawne wyniki USG i morfologii, w tym próby wątrobowe, interpretowałem, jako przyzwolenie na dalsze picie. I tak to się kręciło przez 10 lat. Nie wiedziałem dokładnie czym jest nawrót choroby. Dziś wiem, że abstynencja jest warunkiem koniecznym, ale nie jedynym do rozpoczęcia procesu trzeźwienia. Jest to przejściowy etap, w którym zauważałem, że z moim piciem jest coś nie tak, eksperymentowałem z nim na przykład poprzez kontrolowane picia. Z trudem uznawałem moją bezsilność wobec alkoholu. Szukałem pomocy rozpoczynając zajęcia terapeutyczne, byłem przekonany, że znajdę złoty środek, pozwalający mi na dalsze kontrolowane, towarzyskie picie. Rzeczywistość okazała się jednak bardzo bolesną, zawiodła wszelkie moje oczekiwania. I tak rozpocząłem swój nowy etap w życiu – trzeźwienie.

Nawrót? Jeszcze nie

Pierwszym etapem w moim trzeźwieniu był okres okrzepnięcia w abstynencji. Zacząłem dostrzegać różnicę w postrzeganiu przeze mnie otoczenia i jak otoczenie zaczyna mnie postrzegać. Pałałem optymizmem, przeżywałem tzw. miodowy miesiąc. Z entuzjazmem koncentrowałem się na dalszym leczeniu. O wiele trudniejsze, czasami wręcz bolesne okazało się odejście od nałogowego sposobu myślenia, przeżywania i działania. Nauczyłem się zastępować myślenie nieracjonalne racjonalnym, kontrolować nieopanowane uczucia, zamienić wszelkie nieodpowiedzialne działania odpowiedzialnymi. Zdiagnozowałem mechanizmy regulujące i dające mi komfort picia I to wszystko w czasie, gdy cały mój sposób na życie musiał być podporządkowany jednemu celowi – ochronie mojego trzeźwienia. Porządkowałem i układałem sobie ( często na nowo) życie w najważniejszych dla mnie sferach. Pracowałem nad poprawą relacji rodzinnych ( z małżonką, z dziećmi i dalszą rodziną). Przepracowałem poczucie winy i krzywdy, budowałem dobre porozumiewanie się, ciepło i akceptację Próbowałem z różnym skutkiem odbudować relacje z przyjaciółmi. Ważne było coraz bardziej świadome i celowe nawiązywanie więzi z innymi ludźmi, również zmiana relacji, które przetrwały z okresu picia. W miarę postępów trzeźwienia poszerzyły mi się również sposoby nawiązywania i utrzymywania kontaktów z ludźmi.

Wdrożyłem w życie zasady HALT, zaczęło mi zależeć na własnym zdrowiu. Systematyczne kontrolowałem jego stan, wdrożyłem coraz bardziej racjonalny tryb życia. Zaadoptowałem do swojego życia codziennego szereg zasad nazywanych zaleceniami dla trzeźwiejących alkoholików. Wyczuliłem się na możliwość zapełnienia pustki po alkoholu przez inne uzależnienie krzyżowe. Moje działania nie zawsze okazywały się być sukcesem. Wspomnę choćby relacje z małżonką – często do ich poprawy potrzebna jest chęć drugiej strony.

Terapia

Jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym elementem procesu mojego trzeźwienia jest indywidualna praca z terapeutą. W początkowej fazie, muszę się przyznać, że ją bagatelizowałem. Podczas spotkań byłem zamknięty w sobie i skryty. Nastąpił jednak moment przełomu. Otwierając się na komunikaty płynące ze strony terapeuty zacząłem szczerze mówić o swoich uczuciach. Poddałem głębokiej psychoanalizie całe swoje życie począwszy od dzieciństwa. Uwolnieniem się od zaprogramowania, jakie w dzieciństwie otrzymałem. Wspólnie pracowaliśmy nad zmianą mojej osobowości. Odkryłem rzeczy i fakty, które mogły być powodem mojej upośledzonej zdolności do radzenia sobie z emocjami i panowania nad własnym zachowaniem. Wszystkie te okoliczności pomogły w procesie pogodzenia się z niezaprzeczalnym faktem, że jestem alkoholikiem. Zapobiegłem pojawieniu się nawrotu choroby.

Następny okres trzeźwienia, w którym mi się wydawało, że już jestem to utrzymanie trzeźwości wraz z rozwojem osobistym. Moim celem jest osiągnięcie stanu, gdy nałóg przestanie być podstawową sprawą, wokół której układam sobie życie. Nie chcę już czuć się jak ofiara choroby alkoholowej i nie chcę żyć przeszłością. Alkohol w moim życiu przestaje być obiektem tęsknot i lęków, przestaje też pojawiać się, jako automatyczne rozwiązanie umożliwiające poradzenie sobie z trudnymi problemami Chcę i zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby samodzielnie kierować swoim życiem, przeżywać je świadomie i realizować swoje cele i marzenia. Żeby osiągnąć ten cel będę unikał błędów, jakie popełniłem w dotychczasowym okresie trzeźwienia. Pewność siebie, brak higieny psychicznej i kontaktu z osobami gotowymi mi pomóc oraz lekceważenie sygnałów prowadzących do nawrotu doprowadziły mnie do zapicia, a w konsekwencji do szukania pomocy i przyjazdu do Dziwnówka.

Sprawdź wpisy na naszym blogu

Zobacz wpisy

Rozwiąż test alkoholowy

Przejdź do testu

Szum morza i terapia. Zarezerwuj już dziś.

Połącz terapię z urlopem nad morzem.

Przejdź do kontaktu